sobota, 20 lutego 2016

Od Yennefer Skadavi CD Blaise'a Griffiths'a ( Szpital Im. Św. Elżbiety)

 Yennefer po krótkiej chwili całkiem się uspokoiła. Wcisnęła się w kąt windy i z niepokojem obserwowała jak mężczyzna wciska guzik z numerkiem 3. Nie chciała za bardzo się skupiać na tym, dokąd teraz jadą, więc przeniosła swój wzrok na towarzysza. Biła od niego inna aura, niż od zwykłych ludzi. Natrafiła na takie wybryki natury zaledwie parę razy w swoim duchowym życiu. Owych ludzi z nadnaturalnymi zdolnościami nazywano medium. Yenn skrzywiła się z niesmakiem, przypominając sobie ostatnie spotkanie z medium. Nie należało ono do najprzyjemniejszych. Zazwyczaj osoby widzące duchy były opryskliwe i mimo szczerych chęci, Yennefer nigdy nie umiała się z nimi dogadać.
 Duch westchnął cichutko, żałując, że mężczyzna nie wybrał wyższego piętra. Wtedy mogłaby spokojnie powciskać guziki na chybił trafił i przejażdżka windą byłaby znacznie dłuższa. Nagle ni stąd ni zowąd przypomniała sobie o pewnym liście, który pacjent przed śmiercią napisał, a następnie ukrył pod łóżkiem. Duch sam nie mógł podnieść papieru, ale mógł przecież poprosić medium o wzięcie go i dostarczenie do rodziny. Na twarz Yennefer wstąpił lekki uśmiech. Z zadowoleniem wcisnęła przycisk stopu, zatrzymując windę między piętrem drugim i trzecim.

<Blaise?>

środa, 17 lutego 2016

Od Danelle Fluesso

Szłam opustoszała ulicą, ciągnąc walizkę. Była duża, ciężka i neonowo różowa. Na pewno wyróżniała się pośród wszystkich ludzi i walizek. W pewnej chwili zatrzymałam się i rozejrzałam dookoła. Dostałam gęsiej skórki i czułam na sobie czyiś wzrok.
 -Ej, lala! Chciałabyś zobaczyć może zwierzę w moim przytulnym domku?
 Z cienia wyszedł jakiś mężczyzna. Miał obdarte ubrania i podkrążone oczy, jak u szopa pracza. Zachichotałam cicho i przybliżyłam się do niego, nie dbając o swoje bezpieczeństwo.
-Wie pan, gdzie jest ta ulica?
 Pokazałam mu karteczkę, a on na nią spojrzał.
 -Może wiem, może nie wiem. Za całuska może odzyskam pamięć.
 Przewróciłam oczami, odgarnęłam włosy i odwróciłam się od niego. To była błąd bo szanowny dżentelmen zaszedł mnie od tyłu i przyłożył zimny nóż do gardła.
 -Zrobisz to po dobroci...
Nie dokończył bo kopnęłam go obcasem w męski narząd. Skulił się i pisnął jak szczur.
 -A teraz...Gadaj, gdzie to jest?
 Wskazał palcem i padł na ziemię, rzucając niemiłymi wyzwiskami w moją stronę.
 -Dziękuję bardzo, cher Monsieur.
 Skłoniłam się nisko i ciągnąc dalej walizkę, ruszyłam przed siebie.
 -Jacy mili i uprzejmi ludzie. Już mi się zaczyna tu podobać- powiedziałam do siebie.
 Gdy doszłam na miejsce, zapukałam w wielkie, dębowe drzwi. Otworzyła mi ciotka. Zmrużyła oczy, cmoknęła kilka razy i chłodno rzekła.
 -W końcu jesteś, Barbie. Dłużej się nie dało?

czwartek, 11 lutego 2016

Od Blaise'a Griffiths'a CD Yennefer Skadavi( Szpital Im. Św. Elżbiety)

Westchną lekko, był zły na siebie. Mógł przecież iść do kumpli i wypić jakieś piwko, lecz potrzeba poprawienia wzroku wydawała się silniejsza. Nacisną guzik z naklejoną  '' 3 ''. Zapewne oznaczało to trzecie piętro. Zanim wcisną przycisk wyczuł jakiś dziwny zapach. Zapach zgnilizny i śmierci. To nie była kolejna konająca osoba. Czuł też wielki napływ energii. Odwróciwszy głowę w stronę narożnika windy cofną dłoń. Na pozór nic tam nie ma, nic nie widać. Człowiek jedynie patrzy oczami, nie całym ciałem. On nie jest zwykłym człowiekiem. Umiejętność czucia i widzenia duchów przyprawiała jego życie o kłopoty i wszelkie złe incydenty. Miał dość tego, ale jednocześnie ciekawiło go to. Zbadał wzrokiem kąt windy. Wiedział, że tam coś jest. Duch, a dokładnie ona. Poznał po sylwetce. Czuł od niej bijącą złość. Zapewne przypominał jej kogoś, jej mordercę. Znał się na tym. Spotkał wiele duchów, które uważały go za ich oprawcę. Przez jednego nawet sam trafił na łoże śmierci. Kiedy wracał z imprezy w lesie, zaatakował go duch starego leśniczego, którego zabili młodzi narkomani trafiając w niego petardą. Zapewne przypominał mu jednego, więc wbił  Blaise' owi w brzuch swoją maczetę, którą niósł ze sobą kiedy umierał. Kumple, mimo że niektórzy pijani, zawieźli go do szpitala ( właśnie tego, gdzie się znajduje ) i zostawili, został przy nim jedynie kumpel, duch. Z racji tego, że jest medium przeżył, lecz był blisko zgonu. Została mu jedynie wielka blizna na środku brzucha.
Blaise westchną ciężko unosząc brwi. Nacisną guzik z trójką i winda żółwim tempem ruszyła ku górze.

<Yennefer? >

środa, 10 lutego 2016

Od Yennefer Skadavi CD Blaise'a Griffiths'a ( Szpital Im. Św. Elżbiety)

 Dziś odeszła kolejna osoba. Yennefer przez ten krótki czas zdążyła się przywiązać do sympatycznej staruszki, u której wykryto zakażenie krwi. Kobietę odwiedzono tylko jeden raz, przyszła do niej córka wraz z nastoletnim synem. Posiedzieli zaledwie godzinę, a potem wyszli i już więcej nie wrócili. Duch mimo tego, że nie mógł się zmaterializować, wspierał starszą panią jak tylko mógł. Dawał znać o swojej obecności i starał się choć trochę ją wesprzeć. Wiedział, że kobieta bardzo cierpiała, nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Kilkakrotnie słyszała z jej ust cichą prośbę "Zakończ to".
 Nie chciała tego. Naprawdę nie chciała. Jednak nie mogła patrzeć na to cierpienie. Gdy tylko nadarzyła się okazja ukradła od pielęgniarki strzykawkę wypełnioną przezroczystym płynem i wróciła do pokoju 111. Otumanieni lekami pacjenci nawet nie zauważyli lewitującego w powietrzu przedmiotu.
 Yennefer opuściła pomieszczenie nie oglądając się za siebie. Zwiesiła głowę, przysłuchując się charakterystycznemu piskowi aparatury, który sygnalizował o śmierci pacjenta. Skierowała się prosto do windy, postanawiając, że spędzi tam resztę dnia. Miejsce, w którym odebrano jej życie w pewnym sensie wpływało na nią uspokajająco. Jakkolwiek dziwnie to by nie brzmiało.
 Winda zjechała na parter, drzwi rozsunęły się, a w nich stanął wysoki brunet. Yennefer początkowo nie zwróciła na niego uwagi. Skupiona była jedynie na tym, że po raz kolejny zabiła.
- Nienawidzę tego - wyszeptała cichutko, lekko przymrużając stalowoszare oczy. Po bladych policzkach spłynęło kilka łez, które po chwili skapnęły na podłogę. - Nienawidzę, nienawidzę!
 Dopiero kiedy brunet stanął obok niej, podniosła na niego wzrok. W jej oczach natychmiast zabłysnął gniew. Tęczówki mężczyzny miały szarozielony odcień, taki sam jaki miał Dr. Dixon. Yenn ledwo opanowała swą złość, starając się otrzeźwić umysł. Ten człowiek nie mógł być mordercą, w końcu miało to miejsce 16 lat temu, teraz pewnie miał około pięćdziesięciu lat. Nie chciała zrobić młodemu mężczyźnie krzywdy, dlatego musiała się uspokoić i nie zrobić czegoś, czego będzie potem żałować.

< Blaise? >

Od Blaise'a Griffiths'a ( Szpital Im. Św. Elżbiety)

Szedł powoli chodnikiem z zasuniętym kapturem a głowę. Padał lekki deszcz. Co chwila rozchlapywał butami jakąś małą kałużę. Szedł do okulisty. Dawno miał to zrobić, lecz nieudolne próby zawsze coś przerywało, a to kumple z ćpalni, czy jakiś duch wplątał mu się pod nogi. Teraz pewnie kroczy przed siebie i nic go nie zatrzyma. Dotarł do szerokich schodów prowadzących do wielkich, drewnianych drzwi. Stąpał co dwa kroki. Uchylił drzwi uderzył go zapach lekarstw i zgnilizny. Typowe dla szpitali, lecz ten domagał się remontu, podłoga prawdopodobnie nie była nigdy wymieniana, a z sufitu sypał się gips. Podszedł do siedzącej recepcjonistki, ta siorbała kawę i szperała coś w telefonie. Korytarz, co prawda, wiał pustkami, ale to nie znaczy, że można mieć totalnie w tyle pacjentów.
- Ja do Dr. Relona. Na 13.00 jestem umówiony na wizytę. - odparł ściągając kaptur z głowy. Recepcjonistka podniosła na mnie wzrok, patrzyła z '' pod byka'' uśmiechając się lekko. To nie był typowy uśmiech.
- Panie... - zajrzała do terminarza - Griffits. Powinien pan pójść do sklepu, kupić zegarek. Jest 14.10 , a pan przyszedł na wizytę o 13... - Zaśmiała się i przekładała strony terminarza.  Nie był zły na siebie, '' jakoś to będzie'' - pomyślał w duchu. Unosząc brwi odszedł od lady i pomaszerował w stronę windy.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Witam Wszystkich Serdecznie

Witajcie wszyscy! Miło nam jest, że wstąpiliście na tego bloga (:. Mamy nadzieję, że postanowisz kliknąć w zakładkę '' Dołącz do nas! ''. Zapisy proszę przysyłać do Immoral Girl Lub do Rezy.