Westchną lekko, był zły na siebie. Mógł przecież iść do kumpli i wypić jakieś piwko, lecz potrzeba poprawienia wzroku wydawała się silniejsza. Nacisną guzik z naklejoną '' 3 ''. Zapewne oznaczało to trzecie piętro. Zanim wcisną przycisk wyczuł jakiś dziwny zapach. Zapach zgnilizny i śmierci. To nie była kolejna konająca osoba. Czuł też wielki napływ energii. Odwróciwszy głowę w stronę narożnika windy cofną dłoń. Na pozór nic tam nie ma, nic nie widać. Człowiek jedynie patrzy oczami, nie całym ciałem. On nie jest zwykłym człowiekiem. Umiejętność czucia i widzenia duchów przyprawiała jego życie o kłopoty i wszelkie złe incydenty. Miał dość tego, ale jednocześnie ciekawiło go to. Zbadał wzrokiem kąt windy. Wiedział, że tam coś jest. Duch, a dokładnie ona. Poznał po sylwetce. Czuł od niej bijącą złość. Zapewne przypominał jej kogoś, jej mordercę. Znał się na tym. Spotkał wiele duchów, które uważały go za ich oprawcę. Przez jednego nawet sam trafił na łoże śmierci. Kiedy wracał z imprezy w lesie, zaatakował go duch starego leśniczego, którego zabili młodzi narkomani trafiając w niego petardą. Zapewne przypominał mu jednego, więc wbił Blaise' owi w brzuch swoją maczetę, którą niósł ze sobą kiedy umierał. Kumple, mimo że niektórzy pijani, zawieźli go do szpitala ( właśnie tego, gdzie się znajduje ) i zostawili, został przy nim jedynie kumpel, duch. Z racji tego, że jest medium przeżył, lecz był blisko zgonu. Została mu jedynie wielka blizna na środku brzucha.
Blaise westchną ciężko unosząc brwi. Nacisną guzik z trójką i winda żółwim tempem ruszyła ku górze.
<Yennefer? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz