środa, 10 lutego 2016

Od Yennefer Skadavi CD Blaise'a Griffiths'a ( Szpital Im. Św. Elżbiety)

 Dziś odeszła kolejna osoba. Yennefer przez ten krótki czas zdążyła się przywiązać do sympatycznej staruszki, u której wykryto zakażenie krwi. Kobietę odwiedzono tylko jeden raz, przyszła do niej córka wraz z nastoletnim synem. Posiedzieli zaledwie godzinę, a potem wyszli i już więcej nie wrócili. Duch mimo tego, że nie mógł się zmaterializować, wspierał starszą panią jak tylko mógł. Dawał znać o swojej obecności i starał się choć trochę ją wesprzeć. Wiedział, że kobieta bardzo cierpiała, nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Kilkakrotnie słyszała z jej ust cichą prośbę "Zakończ to".
 Nie chciała tego. Naprawdę nie chciała. Jednak nie mogła patrzeć na to cierpienie. Gdy tylko nadarzyła się okazja ukradła od pielęgniarki strzykawkę wypełnioną przezroczystym płynem i wróciła do pokoju 111. Otumanieni lekami pacjenci nawet nie zauważyli lewitującego w powietrzu przedmiotu.
 Yennefer opuściła pomieszczenie nie oglądając się za siebie. Zwiesiła głowę, przysłuchując się charakterystycznemu piskowi aparatury, który sygnalizował o śmierci pacjenta. Skierowała się prosto do windy, postanawiając, że spędzi tam resztę dnia. Miejsce, w którym odebrano jej życie w pewnym sensie wpływało na nią uspokajająco. Jakkolwiek dziwnie to by nie brzmiało.
 Winda zjechała na parter, drzwi rozsunęły się, a w nich stanął wysoki brunet. Yennefer początkowo nie zwróciła na niego uwagi. Skupiona była jedynie na tym, że po raz kolejny zabiła.
- Nienawidzę tego - wyszeptała cichutko, lekko przymrużając stalowoszare oczy. Po bladych policzkach spłynęło kilka łez, które po chwili skapnęły na podłogę. - Nienawidzę, nienawidzę!
 Dopiero kiedy brunet stanął obok niej, podniosła na niego wzrok. W jej oczach natychmiast zabłysnął gniew. Tęczówki mężczyzny miały szarozielony odcień, taki sam jaki miał Dr. Dixon. Yenn ledwo opanowała swą złość, starając się otrzeźwić umysł. Ten człowiek nie mógł być mordercą, w końcu miało to miejsce 16 lat temu, teraz pewnie miał około pięćdziesięciu lat. Nie chciała zrobić młodemu mężczyźnie krzywdy, dlatego musiała się uspokoić i nie zrobić czegoś, czego będzie potem żałować.

< Blaise? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz